Usmiech śpiewaka
Uśmiech pojawiał się na twarzy śpiewaka, zerkał na dyrygenta, potem znów zaczynał: tym razem pianissimo, nieomal szeptem. Znów huragan braw i jeszcze jeden nadprogram — i znowu, i jeszcze. Dopóki śpiewak nie pokręcił głową, nie pomachał widzom rękami i nie zszedł ze sceny. W rok po premierze Paganiniego śpiewał Tauber tytułową rolę w nowej operetce Lehara w Carewiczu. Oparta na une piece hien faite Gabrieli Zapolskiej, opowiadała ona historię miłości nieśmiałego młodego następcy tronu, Aleksego, do tancerki Soni, miłości, która z zabawy przerodziła się w dręczącą namiętność, a zakończyła tragiczną rezygnacją. Zdecydowanie odbiegająca od rosyjskiego kolorytu Kukuszki, pobrzmiewa w durowo-molowej, mrocznej muzyce Carewicza czuła elegijna nuta pożądania, odnajdywania się i rozstania: w soczystym E-dur pieśni Soni Przybędzie ktoś i eon tenerezza w Aleksego Ach, czemuż każdej wiosny jeden tylko maj? z oddali w tęsknej pieśni o Wołdze, a płomiennie w walcu As-dur Ciebie jedynie mam. Lehar spędzał w tym okresie coraz więcej czasu w Berlinie. Cieszył go entuzjazm, z jakim go tam witano, interesowała różnorodność i śmiałość programów teatralnych i mnóstwo utalentowanych aktorów. Nagle oto pojawiło się nowe, wspaniałe pokolenie interpretatorów Lehara: śpiewacy, jak Bollmann, Bohnen, Joken, Roswaenge, i primadonny, jak Schwarz, Alpar, Dorsch, Eggerth czy Rita Georg. Lehar jeździł z premiery na premierę, dyrygował, pozwalał się uwielbiać i pisał dalej. Z Fryderyką wszedł w jego życie nowy, inspirujący współpracownik — pisarz Fritz Lohner-Beda (1883—1942).
Meble pracownicze Warszawa | Agencja hostess Łódź |