Trzy ostatnie operetki Leo Falla ujawniły raz jeszcze swoisty geniusz tego wybornego kompozytora. Zatriumfowało tu w pełni jego mistrzostwo w niesentymentalnych, szeroko zakrojonych melodiach walcowych i tryskających humorem numerach buffo — z efektowną, zaskakującą woltą końcową — jego talent szlachetnej charakterystyki muzycznej środowiska. Libretto Słowika hiszpańskiego (1921), napisane przez Rudolfa Schanzera i Ernsta Welischa, zawierało motywy z Carmen i Pajaców, bombową rolę dla Fritzi Massary i wiele możliwości muzycznych, które pobudziły Falla do napisania delikatnego valse lente Nocy tej, mon chéri, piosenki Iskierka dowcipu i marsza Dolores, przez wszystkich uwielbiana — stanowiących niejako wstępne studia do partytury Pompadour.
Madame Pompadour, grana po raz pierwszy 20 marca 1922 w teatrze berlińskim, jest pod względem tekstu, muzyki, stylu i krytycznej oceny epoki współczesnej mistrzowskim dziełem operetkowym. Libretto i teksty, znowu napisane przez Schanzera i Welischa, odzwierciedlają więcej niż czasy ginącego już rokoka, więcej niż Paryż w dobie wielkiej rewolucji: w przesyconej erotyką atmosferze, w osobach dyplomatów i dworaków z Wersalu, gryzetkach i bywalcach piwnicznych knajpek, w królu Ludwiku, w Calicot-pamfleciście, szpiclu Pulard i wesołej Jeanne rozpoznajemy ze zgrozą apokaliptyczną wizję Berlina. Z dala tylko pobrzmiewa w pełnej laridi-laridon i rondelinette-rondelinon partyturze głuchy odgłos przyszłych wybuchów. espiro | Business Intelligence |
|