Ojciec naszej opery narodowej traktował swoje śpiewogry i wodewile jako całkowicie uboczny produkt działalności, chociaż nękany niejednokrotnie kłopotami finansowymi, musiał je pisać — i to szybko — na marginesie większych spraw, dla dorywczego zarobku. Do tego gatunku utworów można zaliczyć sześć pozycji: Nocleg w Apeninach (1839; do tekstu Aleksandra Fredry), Kar-maniol, czyli Francuzi lubią żartować (1840; libretto Oskara Milewskiego), Ideał (1840; libretto Oskara Milewskiego), Loteria (1843;
libretto Oskara Milewskiego), Jawnuta (1850; libretto wg Cyganów Kniaźnina), Beata (1871; libretto Jana Chęcińskiego).
Niestety Moniuszko miał stały problem ze znalezieniem odpowiedniego librecisty; pisarze dobrej klasy nie interesowali się śpiewogrami, słabi — dostarczali złych tekstów. Kiepskie libretta zadecydowały też o tym, że operetki Moniuszki szybko przestały się liczyć, a jeśli duży sukces odniosło wznowienie Karmaniola (Warszawska Opera Kameralna, 1972), to tylko dlatego, że libretto zostało napisane całkowicie na nowo (przez Joannę Kulmowa).
Twórczość i działalność kapelmisztrzowska Moniuszki przypada na okres triumfów nowoczesnej operetki w Europie, na czasy Offenbacha i Jana Straussa; nawet sam Moniuszko dyrygował Sinobrodym Offenbacha w warszawskim Teatrze Wielkim. W jakim stopniu jednak te ówczesne nowiny ze świata muzyki wpłynęły na naszą rodzimą twórczość? Początkowo w niewielkim. Krytyka przyjmowała nowości niechętnie, gorszyła się kankanem i perypetiami bohaterów z paryskich lub wiedeńskich salonów. ulotki druk | meble do salonu |
|