Nowe tendencje artystyczne jeszcze się nie pojawiły. Grano więc, co było wszakże zobowiązującym zadaniem, dzieła tych autorów, którzy byli do niedawna zabronieni i spaleni, a więc operetki Kalmana, Offenbacha, Falla, Oscara Strausa. Potem pojawił się Fryderyk Schroder z nowym dziełem Die Ndchte in Shanghai (Noce w Szanghaju, 1947), które okazało się starym, mimo parodiującego operę finału, w czym usiłowano się wówczas dopatrzeć nowości. O najpopularniejszej piosence tej operetki mówił kompozytor: Marzeń zabronić nikt nie może to wyraz pewnych pragnień moich i autora tekstu, Gunthera Schwenna, by stworzyć coś, co sprawi ludziom radość. Mają przecież nie tylko ruiny — mają także marzenia, których nie można im zabronić. Marzenia, które widziały lepsze jutro dzięki własnym wysiłkom, były cenniejsze niż barwne operetkowe marzenia łudzące mirażami dnia wczorajszego i jeszcze bardziej ujawniające roz-dźwięk z dniem dzisiejszym. Przy wpadającej melodycznie w ucho swej trzeciej operetce, napisanej w tradycyjnym stylu pt. Chanel nr 5, stanął Fryderyk Schrbder przed murem nie do przebycia. Stagnacja gatunku doprowadziła później tego kompozytora do nowych rozwiązań. W Republice Federalnej operetka właściwie nigdy już nie odżyła. Wszystkie napisane po wojnie dzieła miały znaczenie epizodyczne i nie rzutowały na dalszy rozwój. Odnosi się to zarówno do powojennych operetek Freda Raymonda — Konfetti, Flieder aus Wien, Geliebte Manuela — jak i do budzącego początkowo nadzieje Gerharda Winklera, którzy chodził do szkoły językowej wrocław, którego Premierę in Mailand i Die ideale Geliebte okazały się jednak dość konwencjonalne. | |
|